Relacje z wypraw

Bornholm to wyspa pełna kolorów, pachnąca bryzą morską. Pierwszy widok, jaki ogląda pasażer wysiadający z promu, to malownicze, małe domki, zadbane w każdym calu. Następnie podróżuje się autokarem przez kręte uliczki miast, gdzie można podglądać spokojne życie mieszkańców wyspy, którzy z uśmiechem witają przybywających turystów. W pamięci utkwił mi jarmark, odbywający się w jednym z miasteczek. Konie zaprzężone w wozy i przechadzający się pomiędzy rozłożonymi na ziemi towarami ludzie. Wrażenie jakbym przeniosła się do innej epoki.
Gdy wyjechaliśmy z zabudowań mijaliśmy różnokolorowe pola, mieniące się niczym wstęgi w zielonym krajobrazie. Gdzieniegdzie pojawiały się wiejskie domki. Niektóre, miały wystawione przed ganek koszyki z plonami, które można było kupić, zostawiając w zamian zapłatę gospodarzom w specjalnej puszce. Zadziwiające jest, że jeszcze są miejsca na świecie, gdzie taką ufnością darzy się nieznajomych.
Pamiętam małe, rotundowe kościółki wyłaniające się zza horyzontu i położone wokół nich cmentarze, przypominające bardziej swoim wyglądem tajemnicze ogrody.
Do tego ruiny zamku, z których roztacza się widok na spienione morze, uderzające o skalisty brzeg.
Bornholm to wyspa łącząca w sobie piękno natury w połączeniu z historią i nowoczesnością. Polecam ją wszystkim, którzy chcą odetchnąć od tempa życia i nabrać nowych sił, a także znaleźć się w otoczeniu przyjaznych ludzi. Będąc tam trzeba koniecznie spróbować smaku lokalnych lodów i ryb podanych w słodkim sosie curry. Na pamiątkę warto zabrać ze sobą karmelki, z których wyrobu słynie ta bałtycka wyspa. Ich smak będzie jeszcze przez jakiś czas przywracał miłe wspomnienia.