Relacje z wypraw

Wyspę Bornholm odkryłam kilka lat temu. W czasie swojego pierwszego tygodniowego pobytu, w hotelu Balka Stand, Nexø , doszłam do wniosku, że na pewno tam powrócę. Bo wyspa przyciąga. Środowiskiem naturalnym, kolorami, spokojem i sympatycznym stosunkiem Duńczyków do każdego człowieka. Przynajmniej w moim odczuciu. Zaskakujące było to, że życie na Bornholmie płynie tak wolno i spokojnie. Do dziś, jest to jeden z dziesięciu czynników dla których tam wracam. Zastanawiające jest to, że niewiele się na tej wyspie zmienia… wszystko pozostaje w nienaruszonym stanie.
Wyspa posiada szeroki wachlarz miejsc, zabytków, portów, tradycji, smakołyków, z których są dumni lokalni mieszkańcy a zarazem stanowią bogate źródła dla każdego, kto ma chęć się w tym rozsmakować.
Każdy dzień był nietypowy. Północną stronę zjeździłam, autobusami. Sieć komunikacyjna działa bez zarzutu. Nitki autobusowe dobrze poprowadzone. Łatwo i szybko można w jeden dzień objechać kilka zakątków naraz.
Południe głównie przemierzyłam na rowerze. Teren jest płaski, wokół lasy.. pięknie. W Dueodde warto wejść na latarnię. Widok z góry na wydmy – boski. Biały piasek. Szeroka plaża. Niepowtarzalny klimat. Trzeba jednak mieć kondycję i zdrowe płuca aby wejść po 196 schodach.
Koniecznie (obowiązkowo!) będąc na wyspie trzeba zaliczyć, obojętnie którą – wędzarnię. Skosztować śledzika, wypić schnaps-a. Najlepsze według mojej oceny jest np. Hasle.
Wszystkie dni były tak intensywne i bogate w nowe doznania.
W czasie swoich pobytów nie udało mi się dotrzeć w jedno miejsce. Na wyspę Christanso. Im więcej o niej czytam tym bardziej nakręcam się na kolejny wyjazd. Wkrótce. Jak zawsze po drodze z Kołobrzegu.